Zapraszamy do komentowania

11 komentarzy do: “Krakowski Kazimierz dawniej i dziś”

  1. AnnaJolanta napisał(a):

    Kolejny ŚWIETNY REPORTAŻ! BRAWO! 🙂

  2. Joanna napisał(a):

    Niesamowite, jakby czas stanął w miejscu. Zdjęcia oddają wspaniały klimat tamtych miejsc, aż korci mnie aby już pojechać:))

  3. Isabella Degen napisał(a):

    Piękne malownicze klimaty Kazimierza, myślę, że o każdej porze roku jest tam pięknie.

    • malby napisał(a):

      Masz rację Izo, Kazimierz jest bardzo urokliwy, bez względu na porę roku 🙂 Dziękuję za miły komentarz, pozdrawiam.

  4. JBB napisał(a):

    Bardzo ciekawa i urozmaicona galeria. Aż trudno sobie wyobrazić, że to XXI wiek. Jakbyś zatrzymała czas a może nawet cofnęła, pozwalając wyobraźni pobuszować w tej klimatycznej, żydowskiej dzielnicy. Moje szczere uznanie dla koncepcji i fotograficznej prezentacji.

    • malby napisał(a):

      Serdecznie dziękuję 🙂 Zdjęcia pokazują zastaną rzeczywistość, na Kazimierzu faktycznie zatrzymał się czas. Jeszcze lepiej widać to we wnętrzach hoteli, kawiarń czy knajpeczek, gdzie meble mają lat 50+, stoły i stoliki ozdabiają koronkowe serwetki i srebrne świeczniki, stoją stare radia i pianina. Jedząc żydowskie potrawy i słuchając zespołu klezmerskiego można poczuć ten wyjątkowy klimat.

  5. JBB napisał(a):

    Przed chwilą poczułam się jak dziecko, które je, a raczej łyka (całkiem smaczny) obiad, bo wie, że jak zje, to dostanie pyszny deser 🙂
    Zimą nie widziałam Kazimierza, ale może jest to właśnie ta pora roku,żeby odnaleźć tego ducha przeszłości, tę „indywidualną atmosferę”, o której piszesz. Kiedy nie ma tłumów turystów odsłaniają się ciekawe szyldy, bramy, dekoracje w oknach.

    Kiedy odkryłam Synagogę Pod Białym Bocianem uświadomiłam sobie, że we Wrocławiu, w którym Żydzi mieszkali od XII wieku, do pogromu w okresie panowania nazistów a przybysze powojenni do niechlubnego roku 1968 już za panowania komunistów, świadomość tego faktu została zepchnięta w nieświadomość pokolenia urodzonego po wojnie. W Krakowie chyba dużo wcześniej odsłonięto te zapomniane karty historii.

    • malby napisał(a):

      Kiedy zwiedzaliśmy Kazimierz w 2005 roku, również w Nowy Rok, byliśmy chyba jedynymi turystami. Cisza, spokój, chwila zadumy…W knajpeczce „U Chajima” siedziały dwie osoby przy stoliku i jeden niedobitek sylwestrowy przy barze. W tym roku, również w Nowy Rok, zwiedzających było znacznie więcej, jeździły meleksy z przybyszami z Izraela, bryczki z „normalnymi” turystami, stały samochody, U Chajima praktycznie wszystkie stoliki zajęte. Nie mówię, że to źle, Kazimierz to miejsce wyjątkowe i każdy powinien je zobaczyć, ale…Zmarły w 2009 roku, krakowski pisarz żydowskiego pochodzenia, Henryk Halkowski uważał, że (-)…dzielnica podupada stając się swoistym „żydowskim Disneylandem” – jedzenie w restauracjach nie jest koszerne, pracują w szabat, itp. Na szczęście ta tendencja komercjalizacji Kazimierza ogranicza się do jednej ulicy – Szerokiej, więc jest szansa na zachowanie duszy tej wyjątkowej dzielnicy.

      • JBB napisał(a):

        I chyba nie ma złotego środka. Trudno zachować „naturalność” środowiska, jeżeli codziennym czynnościom przyglądają się gapie (przypomniał mi się film o Amiszach i turystach). Trudno się izolować, będąc w obrębie jednej miejskiej aglomeracji. Godzimy się z przygotowaną dla nas „scenografią”, traktując ją jak cytat z przeszłości. To taka trochę gra z wyobraźnią, z pamięcią, z możliwością przyjrzenia się innej społeczności, innej kulturze. Po prostu żywa lekcja szacunku i tolerancji.

  6. millotaurus napisał(a):

    Lubię ci ja ten Kazimierz !!!

    Zdjęcia świetnie oddają klimaty kazimierza…

Dopisz tutaj swoje refleksje: