Zapraszamy do komentowania

6 Odpowiedzi do: “Indie. Bazary i rynki w Bangalore”

  1. malby pisze:

    Kolorowa egzotyka… Z ciekawością oglądałam zdjęcia z bazaru – istotnie na stoiskach mydło i powidło… Tambylcy pewnie przyzwyczajeni do podawania jedzonka rączkami, Europejczyk może przeżyć szok 😉

  2. jokato pisze:

    Jak na komórkę i warunki to zdjęcia są super. Nie przepadam za bazarami i ciekawa jestem czy są tak samo namolni jak sprzedawcy w Egipcie?

    • Isabeldeg pisze:

      Bazary i pchle targi to miejsce gdzie kwitnie życie. W Egipcie są namolni, sama to przeżyłam, zostałam porwana do sklepu, zamknięta i zmuszona do kupienia. W Egipcie jest to związane z ich wiarą, wg. Koranu bogatszy czyli europejczyk(?) musi pomagać „biednemu”.
      W Indiach jest inna mentalność, są bardziej z dystansem i chcą od turystów też dystansu, dlatego nie lubią zdjęć.

  3. admin pisze:

    Nie zawsze jest sposobność na fotografowanie nastawione na jakość. Nadrzędna jest wartość poznawcza zdjęć i oddanie klimatu miasta tętniącego życiem i handlem ulicznym.

    Dziękujemy za kolejną cegiełkę Fotograficznej Wieży Babel.

  4. Isabeldeg pisze:

    Wielkie podziękowania dla Redakcji za pomoc w obróbce tych niespecjalnej jakości fotek i ich wstawieniu.

Dopisz tutaj swoje refleksje: