Zapraszamy do komentowania

4 komentarze do: “Calineczka z żabiej perspektywy. Udany spektakl w teatrze PWST”

  1. malby napisał(a):

    Ciekawy pomysł na przedstawienie, udowadnia, że wcale nie trzeba wielkich nakładów sił i środków, żeby przedstawić treść bajki, baśni czy innego opowiadania. Warunkiem jest kreatywność aktorów, a tej tutaj nie zabrakło. Dorośli by tego nie „kupili”, ale dla dzieciaczków idealne. Dodatkową zaletą jest to, że w zaciszu domowym rodzice sami mogą zorganizować swoim dzieciom taki teatr 🙂 Świetna inicjatywa, ciekawa relacja.

    • JBB napisał(a):

      Gosiu, dziękuję za wpis. Jakem „dorosły’ „kupuję” te przedstawienie w całości! Nie tylko dlatego, że uwielbiam teatr lalkowy a przedstawień dla dorosłych, jak na lekarstwo (i coraz mniej w nich pracy z lalką). Z otwartymi oczami śledzę pomysły scenografów i realizatorów, grę aktorów – zwłaszcza w przedstawieniach dyplomowych studentów PWST. To prawdziwe perełki.

      Nie mogę się zgodzić, że tylko „dla dzieciaczków idealne”. Dzieci są lepszymi krytykami od dorosłych! Nie mają zahamowań wynikających z wychowania – bo nie wypada, trzeba klaskać, chociaż się nie podoba. One reagują spontanicznie. Kiedy się nudzą zaczynają się wiercić, gadać, wstawać z krzeseł. Żywioł nie do opanowania. Fakt, że przez 60 minut z uwagą śledziły wydarzenia na scenie – to najlepsza rekomendacja spektaklu.

      Dorośli też docenili pracę młodego zespołu. Spektakl w reżyserii Laury Sonik został nagrodzony na Forum Młodej Reżyserii 2015 w Krakowie.

      Ubolewam, że podczas spektaklu nie można robić zdjęć, które pokazałyby to, co miałam przyjemność oglądać. Pozdrawiam, Janina

      • malby napisał(a):

        To prawda, to prawda, gdyby się dzieciaczki nudziły, na pewno by to okazały głośno i wyraźnie 🙂 Nie pamiętam spektakli lalkowych, które oglądałam jako dziecko, a z wnukiem nie chodziłam, bo on nie lubi tego typu spektakli, byliśmy na przedstawieniach dla dzieci, ale granych przez „ludzkich” aktorów, np. Dr Dolittle czy Zorro. Tym bardziej podziwiam spektakl, który opisałaś Janeczko, brawa dla wykonawców i realizatorów 🙂

    • JBB napisał(a):

      A już chciałam Matiego na odsiecz wzywać 😉 W naszym głównym Teatrze Lalek niestety coraz częściej lalka schodzi na dalszy plan. Po jednym spektaklu myślałam, że już czas pożegnać się z tym teatrem. Zastosowano taki zabieg, że lalki (około 90 cm wysokości) były identycznie ubrane, jak prowadzący je aktorzy. Niestety, odruchowo kierowałam wzrok na człowieka, który mówił a nie na lalkę. Wyszłam zdegustowana.
      Scena dla dorosłych, to już nie to, co w czasach ś.p. pani scenograf Jadwigi Mydlarskiej- Kowal. Na otarcie łez mam jeszcze monodramy Ani Skubik, o których tu też pisałam. Pozdrawiam serdecznie. Janina

      Tu link do relacji Magiczny teatr Jadwigi Mydlarskiej-Kowal

Dopisz tutaj swoje refleksje: