W końcówce filmu dowiadujemy się, że w wyniku zawartej ugody, bracia bliźniacy otrzymali odszkodowanie w wysokości 65 milionów dolarów. Wysokości odszkodowania dla Eduardo Severina nie podano, ani informacji czy je przyjął. Podobno na powrót pojawił się w stopce strony.
Sam Mark nigdy nie przyznał się (ani nie poczuwał) do kradzieży – „nie ukradłem ani jednej linijki kodu” – powtarzał znudzony całym procesem i wyraźnie nieobecny „duchem” podczas przesłuchań. Na zaproponowaną ugodę zgodził się z trudem, chociaż asystentka tłumaczyła mu korzyści płynące z takiego rozwiązania, kwitując słowami: ” dla ciebie, to jak mandat”.
Przydługi film The Social Network, bez mocnych akcentów, trudnych pytań, dynamicznych zwrotów akcji, czy choćby błyskotliwych dialogów, zdecydowanie uratowali młodzi aktorzy. Umiejętnie wcielili się w postaci, uczestniczące w początkach rozwoju Facebooka – najpopularniejszego portalu o zasięgu światowym i w początkach historii dochodzenia do miliardowego majątku Marka Zuckerberga – chłopca znikąd, który nie był dupkiem, jak powiedziała uczestniczka posiedzeń, ale bardzo starał się nim być.
Postać Marka Zuckerberga została zagrana konsekwentnie, ale trochę jednostronnie. Prowincjonalny, z jakimiś niewypowiedzianymi kompleksami niższości i nieumiejętnością funkcjonowania w środowisku społecznym. Miał wyraźną obsesję (sam mówił, że motywację), żeby się czymś wyróżnić. „Zauważą mnie – mówił – tylko, jeśli zrobię coś ważnego.” Najlepsza ocena z testów, to było ciągle zbyt mało, żeby przekroczyć progi klubu The Phoenix. Jawnie okazywał pogardę dla przeciwników i przesłuchujących w sprawie. Niecierpliwy, chwilami gburowaty, młody chłopak o wysokim poziomie inteligencji i ponadprzeciętnych umiejętnościach programistycznych.
Eduardo, idealista, sympatyczny, wierny zasadom, pracowity, ale jakby bez polotu, bez umiejętności podjęcia ryzyka, postawienia wszystkiego na jedną kartę. Dla niecierpliwego kumpla być może nawet zbyt zasadniczy i zbyt powolny w działaniu.
Bracia Winklevoss, przystojni, kulturalni, wysportowani, rasowi reprezentanci folderowego Harvardu. Zbyt często podkreślają, że są dżentelmenami i to ich ogranicza w dochodzeniu swoich praw. Zszokowani zachowaniem i działaniem Marka szukali porady u rodzinnych prawników i oparcia w zapisach regulaminu uczelni.

Ha, ha, ha 😉 Aż tak negatywny wydźwięk moich refleksji? Scenariusz faktycznie spłycił wiele zagadnień, ale dzięki grze aktorów wytrwałam, bez specjalnego uszczerbku na samopoczuciu.
Dzięki za komentarze. Pozdrawiam, J.
Mnie też nie kręci cały ten Facebook ale jak Iza jestem tam dla znajomych:))Dziękuję za recenzję filmu i za poświęcenie się:)
To prawdziwa sztuka napisać ciekawie o nieciekawym filmie. Tak dużo dowiedziałam się, że nie muszę już filmu oglądać. To curiosum ten Facebook, prawdę mówiąc mnie nie „kręci” jestem tam bo są tam moi znajomi.