Ulice Wrocławia od rana wypełniał ryk silników. Miasto zdominowali uczestnicy Zlotu Europejskiej Federacji Klubów Harley-Davidson – FH-DCE Super Rally® 2013 na swoich piekielnych maszynach.
Od dnia, w którym Wiliam Sylvester Harley i Arthur Davidson przymocowali cztery silniki do ramy rowerowej minęło przeszło 112 lat. W tak długiej historii zmieniały się modele karoserii i silników, których skonstruowano aż 9 typów. Ostatni, czytam w Wikipedii, to model Revolution – od 2001 r. – który powstał we współpracy z Porsche Engineering. Jego pojemność skokowa wynosi 1130 cm³, zaś moc maksymalna równa jest 115 KM (84 kW) przy 8500 obr./min.
Im dalej od produkcji pierwszego modelu, tym więcej miłośników motocykli Harley-Davidson Motor Company . Takie wrażenie można odnieść obserwując nie tylko same motocykle, dopieszczone, błyszczące maszyny – jednoosobowe i z przyczepą, o kształtach smukłych albo masywnych, ale także ich właścicieli, wyróżniających się z tłumu czarnymi, skórzanymi uniformami, tatuażami, napisami na kurtkach. Choć, wiekowo rzecz ujmując, nie jest to grupa młodzieżowa, w tych strojach i fryzurach, jak z najlepszych lat 70., wyposażona w mechaniczne rumaki robi wrażenie klanu, w którym wszyscy dobrze bawią się swoją pasją i swoim towarzystwem.
Podobno do Wrocławia przyjechało kilkanaście tysięcy harleyowców z różnych stron Europy. Co roku inny kraj jest gospodarzem Zlotu.


















































