Parkour, zwany sztuką przemieszczania się, to jedna z nielicznych odmian sportu, która podnosi mój poziom adrenaliny. I tak było od zawsze. Na wszystkich filmach typu „policjanci i złodzieje” obserwowałam z napięciem sceny pościgów, bohaterów pokonujących wysokie płoty i przeskakujących wysoko pod chmurami z budynku na budynek – siedząc jak na szpilkach.
Jednak to nie filmy akcji zapoczątkowały ten miejski rodzaj aktywności fizycznej. Za prekursora parkour’u uważa się Davida Belle’a, Francuza, który z uwagi na swoje kaskaderskie umiejętności zagrał w kilku filmach.
Internetowa wzmianka o Ogólnopolskim Zlocie Parkour we Wrocławiu i lakoniczna informacja o treningu na placu Strzegomskim między 15 a 17 była wystarczającą zachętą, żeby z tej fotogenicznej dyscypliny miejskiego sportu zrobić relację.
Niestety, zaledwie kilka osób próbowało swoich sił w pokonaniu „fosy” między trawnikiem a murem. Reszta zgromadzonej młodzieży widać potraktowała spotkanie towarzysko. A szkoda. Przy tak dobrej pogodzie mogła powstać ciekawa dokumentacja nie tylko Zlotu, ale i umiejętności młodych traceur’ów.

















Drogi panie reporterze, ciekawa dokumentacja Zlotu moglaby powstac jedynie wtedy, gdyby przemieszczal sie pan wraz z grupa. Trzeba wziac takze pod uwage fakt, iz byl to drugi dzien Zlotu, i wiele osob bylo troche zmeczonych. Za to pierwszego dnia byla moc, kazdy pokazywal na co go stac:)
Mam nadzieje, ze za rok dostanie pan dokladniejsze informacje na temat zlotu i bedzie nam towarzyszyl od samego poczatku!
Bardzo proszę. To zrozumiałe, że nie można być dzień po dniu w wysokiej formie, ale to nie pierwszy Zlot, zatem można takie sytuacje przewidzieć i nie informować czytelników o „treningach”, na które już nikt nie ma siły. Zupełnie by wystarczył – dla fanów i ciekawskich – jeden, celowo przygotowany przez chętnych traceur’ów pokaz umiejętności.