Ledwie wczoraj zamieściłam dla czytelników FotoReporter’a informację prasową o Europejskim Festiwalu Szkła, który rozpocznie się niebawem we Wrocławiu, a dzisiaj osobiście zaprosiłam do obejrzenia festiwalowych wystaw młodego twórcę, który przywiózł do Wrocławia (bez związku z festiwalem) swoją miniaturową, barwną Animal Planet.
Andrzej Znak, mieszkaniec Lwowa, nie nazywa siebie artystą. Sztuki tworzenia miniaturowych zwierzątek nauczył się od ojca – też Andrzeja – metodą obserwacji i praktycznych ćwiczeń. Figurki zwierząt wytwarzane są ręcznie. Przy pomocy pincety wyciąga się pasma gorącego szkła, ucina gdzie trzeba i dobudowuje „na gorąco” drobniejsze elementy.
Niesamowite jest to, że wytwórca nie posługuje się żadną formą, ani nawet poglądowym rysunkiem. Kieruje się wyłącznie wyobraźnią. Każdy zwierzaczek jest inny i w swoim gatunku niepowtarzalny. Jak w prawdziwym świecie zwierząt. Tu niezbędny jest zmysł obserwacji artysty, wyczucie proporcji i pamięć szczegółów. Dzięki utrwaleniu w szkle charakterystycznych cech, z łatwością rozpoznamy zwierzęta; i w tych malutkich, jak pięciogroszowa moneta, i w tych nieco większych figurkach.
Dobry rysownik potrafi jednym pociągnięciem ołówka pokazać zwierzę na kartce papieru. Artysta-szklarz musi to zrobić w trudniejszej materii, jaką jest płynne szkło. Ale, co ciekawe, patrząc na te rzeźby o opływowych kształtach, na sylwetki zwierząt wymodelowane zdecydowaną linią, na myśl przychodziły mi właśnie rysunki.
Figurki ze szkła przeznaczone są na sprzedaż. Nic zatem dziwnego, że niektóre przypominają zwierzęta znane z bajek, inne mogą zaspokoić bardziej wyrafinowane gusta. Dopieszczone w szczegółach, oryginalne, niekiedy nawet z nutką humoru, szklane zwierzątka mogą być niebanalnym prezentem lub ozdobą własnej kolekcji.
Na moją prośbę, Pan Andrzej zademonstrował kilka zwierzątek do portretowych zdjęć, gdyż chciałam pokazać wrocławianom ich finezyjne sylwetki, ich indywidualność, która, jak to w życiu bywa, często ulega unifikacji przy nadmiernym zagęszczeniu naszej planety.
Bez związku z Europejskim Festiwalem Szkła i wystawą główną Animal Planet (poniedziałek 13 października, Dworzec Główny – Sala Sesyjna, godz. 17.00), upchana na małym stoliku kolekcja zwierzątek ze szkła, wykonanych przez pana Andrzeja ze Lwowa, symbolicznie podkreśla kurczenie się naszego naturalnego środowiska. A może tylko we mnie wzbudziła taką refleksję?
- Finezyjna sylwetka czarnego kota przyciaga uwagę.
- To też moja faworytka. Może po nią wrócę.
- Zgaduję, że to tukan.
- To mój zakup.
- Czy widzicie żółwia z biedronką na skorupie?
- Może ktoś policzy, ile gatunków zwierząt zrobił w szkle Pan Andrzej?
- Do prezentacji szklanych cudeniek zabrakło dobrego tła.
- Najlepszym tłem okazałsię lniany, czysty obrus.
- A to wrona.
- Przy dobrej pogodzie odwiedźcie szklane zwierzaczki Pana Andrzeja – pl. Jana Pawła II




















Ale cudeńka, niesamowite…
Jania idzie ulicą i znajduje ciągle coś ciekawego… A potem to obfoci i mądrze opisze… No i na koniec puenta albo inna złota myśl… Jak ja Cie lubię czytać Janiu 🙂
Oj, Basiu. TY to potrafisz mnie rozbroić zabawnym komentarzem. Dzięki 🙂 Gdybym się tak nie spieszyła, to wypytałabym dokładniej o tajniki „modelowania” szkła. Chodzi to za mną od dawna a ciągle nie mogę trafić na warsztaty organizowane okazjonalnie przez studentów ASP. Obróbka szkła kojarzy mi się z… magią 😉 Pozdrawiam, J.
Śliczne zwierzaczki, szczególnie kotki, chociaż małpka też jest super :)) Widać duży talent i wyobraźnię twórcy. Ciekawa, kolorowa, zachęcająca do zakupu relacja 🙂
Rękodzieło, które cieszy moje oko, zawsze będę lansowała. Zwłaszcza, kiedy jest efektem pracy młodych ludzi. W przekazywaniu rodzinnej tradycji i umiejętności też jest coś wspaniałego.
PS. Kotek z kwiatkiem zadomowił się na nagrywarce i ogląda TV ;).