22-23 września Wrocław już po raz drugi miał niebywałą okazję ugościć duchowego i politycznego przywódcę Tybetu – Dalajlamę XIV
Pierwszy raz Dalajlama odwiedził Wrocław w grudniu 2008 roku. Wtedy też odebrał tytuł honorowego obywatela Wrocławia z rąk prezydenta Rafała Dutkiewicza (był to pierwszy taki gest w Polsce; Warszawa przyznała ten sam tytuł rok później). Wrocławianie mieli wtedy okazję uczestniczyć w wykładzie zatytułowanym „The Importance of Peace and Tolerance”.
W tym roku przyjazd Dalajlamy do Polski to niewątpliwie wielkie zaskoczenie dla przedstawicieli wielu krajów, gdyż osobiste zaproszenie prezydenta Wrocławia wybrane zostało spośród 85 innych zaproszeń (jak mówił Paweł Czuma, szef miejskiego biura prasowego). Rafał Dutkiewicz, którego Dalajlama nazywa już swoim przyjacielem, przypadkiem spotkał się z duchowym przywódcą w zeszłym roku na lotnisku w Warszawie. Gorące przyjęcie przez Wrocławian, atmosfera i zaangażowanie w sprawę Tybetu w 2008 roku tak zapadły w pamięć Dalajlamie, że przyjął zaproszenie prezydenta Wrocławia.
Jako że przybycie Jego Świątobliwości pokryło się z obchodami 30-lecia Solidarności, tematyka spotkań dotyczyła głównie tychże kwestii. Podczas wykładu w Hali Stulecia hasło „solidarność” padało wielokrotnie. Szczególny nacisk Dalajlama kładł też na pojęcie dialogu. Zaznaczał, że po wieku pełnym wylewu krwi, pora na wiek rozmów, które powinny zastąpić wzajemne oskarżenia budzące wszechobecny lęk, a wraz z nim agresję.
Na koniec wykładu zadano Dalajlamie trzy pytania. Jedno z nich miało szczególną wartość.
Młody mężczyzna zapytał:
Czy wsparcie dla Tybetu okazywane przez Zachód (młodzież, polityków) ma wymiar tylko symboliczny, czy jednak przybliża Tybetańczyków do osiągnięcia celu.
„W ostatnim czasie coraz więcej Chińczyków, zwłaszcza intelektualistów i pisarzy, daje wyraz poparcia dla naszej sprawy (…) W ciągu kilku lat napisali ponad 1000 artykułów na temat Tybetu, z czego kilkaset w Chinach właściwych. W artykułach tych całkowicie poparli moje stanowisko, krytykując postawę własnego rządu. Nie ulega wątpliwości, że te wyrazy poparcia, solidarności, mają ogromny wpływ na postawę w myśleniu naszych chińskich braci i sióstr. Więc nawet jeśli może się wydawać, iż nie przynoszą one rezultatów natychmiastowych, to w ogólnym rozrachunku są niezwykle ważne i bardzo potrzebne.”
Zapewne odpowiedź ta rozwiała wątpliwości niejednej osoby zaangażowanej w kwestie Tybetu i być może przyczyniła się do poszerzenia się grupy osób aktywnie wspierających Tybet. Była też niewątpliwie pewnego rodzaju podziękowaniem za solidarność z tybetańczykami.
Dalajlama podkreślał też, że ducha Solidarności powinniśmy w sobie pielęgnować nawet teraz, w czasie pokoju, gdyż skupianie się wyłącznie na swoim dobrze, z czasem obraca się przeciwko nam samym. Człowiek to część rodziny, rodzina to część społeczności itd. Łatwo wyobrazić sobie, że świat to organizm. Wystarczy, że kilka komórek jest uszkodzonych, a cierpi cały organizm, a nawet kończy się to walką o życie.
Dalajlama przy każdej okazji podkreśla, jak ważna jest wytrwałość. Istotnym przesłaniem dla Polaków jest to, iż nie można się zbyt wcześnie zniechęcać. Tylko długofalowy wysiłek może przezwyciężyć głęboko zakorzenione w społeczeństwie chciwość, zawiść i brak współczucia. Niestety są to kwestie, które niewątpliwie trawią polskie społeczeństwo.
Drugiego dnia wizyty Dalajlama spotkał się z młodzieżą i obejrzał wystawę w Ratuszu. Wielu turystów spacerujących w tym czasie po wrocławskim Rynku było bardzo zaskoczonych, że oto przed nimi pojawił się sam Dalajlama. Mimo niedogodnej pory (godziny przedpołudniowe w środku tygodnia) gapiów nie brakowało.
Wizyta trwała niecałe 17 godzin, choć pewnie nawet gdyby trwała krócej, wydźwięk jej byłby równie silny. Wiele osób w czasie wykładu modliło się, niektóre jakby bały się spojrzeć na Jego Świątobliwość. Dalajlama jednak po raz wtóry podkreślał, że jest takim samym człowiekiem jak każdy inny. Wszyscy rodzimy się ludźmi i będąc ludźmi umieramy. To, kim i jacy jesteśmy w ciągu życia, to już kwestia drugorzędna. O tym powinniśmy pamiętać i dlatego też to, jak wygląda świat, zależy od każdego z nas. W każdym z nas zaś tkwi wielka moc, z której siły często nawet nie zdajemy sobie sprawy. Jak to powiedział kiedyś Dalajlama:
„Jeżeli myślisz, że jesteś zbyt mały, by coś zmienić,
spróbuj zasnąć z komarem latającym nad uchem.„
Polecamy także artykuł Izabeli Klementowskiej Prosty człowiek, z zawodu dalajlama
Tibet Music Tsegoen-11
Autor filmu: Omaahong



Moja córka przeżyła bardzo jego wizytę, do dzisiaj nie wie jak to się stało ale to z nią się przywitał:)