Nikiszowiec dopiero od 1960 roku stanowi administracyjną dzielnicę Katowic. Powstał w latach 1908-1918 jako osiedle robotnicze dla górników kopalni „Giesche”. Inspiratorem budowy i patronem osiedla był Anton Utheman (1862-1935) – dyrektor generalny koncernu Georg von Giesche’s Erben w latach 1905-1913.
Projektantami Nikiszowca, na zlecenie Spółki Górniczej Georg von Giesche’s Erben, byli architekci – bracia Emil i Georg Zillmannowie. Oprócz osiedla mieszkaniowego zaprojektowali także kościół św. Anny w Nikiszowcu, zabudowania szybu „Pułaski”, huty „Uthemann” w Szopienicach, elektrowni „Szombierki”, kopalni „Gliwice” i wielu innych obiektów.
„W osiedlu – jak podaje Wikipedia – na powierzchni 200 000 m² wybudowano około 1000 mieszkań, park ludowy, który zajmował 44 000 m², budynek administracyjny, cechownię, łaźnię dla całej załogi kopalni „Giesche” z kotłownią, dom noclegowy z 504 łóżkami i duży kościół, następnie gospodę, placówkę policji, sklepy, pralnię i szkołę z mieszkaniami dla nauczycieli. Budynek mieszkalny składał się ze 165 mieszkań; razem z podwórzem i ulicą zajmował przeciętnie 1300 m².”
Osiedla górnicze charakteryzowała uporządkowana struktura przestrzenna i rozbudowana infrastruktura obiektów użyteczności publicznej: domy dla robotników, tzw. familoki, sklepy, szkoły, przedszkola, restauracje, szpitale, kościoły, przychodnie lekarskie. Full service, żeby nie było potrzeby opuszczania osiedla na dłużej. Osiedle było samowystarczalne i zelektryfikowane. Społeczność lokalna była zintegrowana, ale równocześnie odizolowana od innych miejscowości. W przypadku utraty pracy robotnik tracił także prawo do mieszkania.
Spacerując uliczkami Nikiszowca trudno było oprzeć się wrażeniu, że unifikacja architektoniczna, która z jednej strony wprowadzała przestrzenny ład i gwarantowała rodzinom górników jednakowy standard życia, z drugiej – stanowiła poważne ograniczenie swobody wyboru i kształtowania przez człowieka tej najistotniejszej dla niego przestrzeni, jaką jest mieszkanie i dzielnica.
Obecnie Nikiszowiec, uznany w styczniu 2011 r. za Pomnik historii, stanowi dużą atrakcję turystyczną. Do rejestru zabytków wpisano układ urbanistyczno-przestrzenny osiedla. Przy ulicy Rymarskiej czynna jest Filia Muzeum Historii Katowic, w której na wystawach stałych i czasowych można poznać „smaczki” codziennego życia górniczej społeczności w początkach XX wieku.
Zapraszam także na fotorelację z muzealnej wystawy : Od kija do pralki.
- Widok na hałdę z przystanku autobusowego
- Wewnętrzne podwórze
- W kościele św. Anny
- Budynek poczty
- Widok na szyb z przystanku autobusowego
- Czerwone obramowania okien
- Nikiszowiec, Plac Wyzwolenia
- Jak za dawnych lat…
- Nikiszowiec to ciekawy temat dla artystów
- Pomost między kamienicami
- Erwin Sówka, Na Nikiszu, 2008

















































Podoba się mi to miejsce… do tego ślicznie pokazane… 🙂 Pozdrawiam
AnnoJolanto. Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa;) To była bardzo dziwna foto-wizyta. Zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Dla jakiego powodu Nikiszowiec jest znany? Takie odkrywanie nieznanego…
Bardzo żałuję, że nie byliśmy na tym plenerze, o którym piszecie, ale Grzesiek się połamał i kicha z wyjazdu :/ Nikiszowiec to niesłychanie ciekawa i klimatyczna dzielnica, widać to po Twoich świetnych zdjęciach Janeczko, znakomicie oddają oryginalność i surową urodę tego miejsca. Może jeszcze kiedyś będzie okazja… na razie musi wystarczyć ta fotorelacja 🙂 Pozdrawiam Was!
I ja tylko 1 dzień spędziłam z TEC. Dobrze, że azereb nakłonił mnie na skok w bok od Rawa Blues Festivalu 🙂
To było w 2011 roku, Zabrze,Bytom, Katowice i Sosnowiec. Kilka fajnych miejsc odwiedziliśmy ale faktycznie nie było Ciebie na całości http://www.panoramio.com/user/2241577/tags/spotkania%202011%20%C5%9Bl%C4%85skie
Dzięki Tessa za link do wspomnień. Ja byłam tylko pierwszego dnia – i tak pełnego wrażeń, ze zjazdem do kopalni i zwiedzaniem browaru 😉
Świetne miejsce i relacja. Byłam Tam jeden raz a wrażenia niezapomniane. Gratuluję i dziękuję za link. Świetne zdjęcia.
Dzięki. Cieszę się, zwłaszcza, że tam byłaś. To był chyba 2. dzień pleneru w Tychach? Dobrze, że Janek mnie zainspirował wizytą w tej dzielnicy, bo nie miałam pojęcia o tym architektonicznym i społecznym „zjawisku”.